Moje miasto Ryki‎ > ‎Galeria‎ > ‎Miejsca‎ > ‎

O ryckich stawach

W protokole lustracji z 1789 roku Walenty SZYMBORSKI tak pisze:„W Rykach dwa stawy Baby i Bogusz.Ten drugi namulony i trzciną zarosły.Dwa stawki zarosłe i małorybne.W Borusowie sadzawek 2 w których karpie i karaski.W Janiszach znajduje się staw,w którym są karpie i szczupaki,ale zarosły”.

Mapa sztabowa 1937

 „Na dosyć sporym budynku w szczycie widnieje wspaniale wymalowany karp,jako godło hodowli ryb w bardzo ładnej miejscowości,zwanej Boguszami pod Rykami przy szosie-gdzie przejezdni przyglądają się urządzeniom efektywnego i bardzo wzorowo prowadzonego  gospodarstwa rybnego”.

Ta informacja nie pochodzi z roku 2015 ,ale z roku 1911.Ukazała się  w czasopiśmie Wieś Ilustrowana. Dowiadujemy się z niej ,że pierwszymi gospodarstwami rybnymi w Królestwie były właśnie Garbów i Ryki.
   Na temat powstania ryckich stawów i hodowli karpia w Rykach powstało dużo różnych legend.

„Opasane groblami i pogłębione dna bagien przekształcały się we wzorowo prowadzone zarybione stawy.Na tym polu zasłynął na przełomie XIX i XX wieku emerytowany admiral niemiecki Unrug,który przez 15 lat był dzierżawcą tutejszego majątku i urządził w Rykach gospodarstwo rybne.”
1
 
To jest  najbardziej chyba znana opowieść przypisująca  założenie ryckich stawów emerytowanemu admirałowi marynarki niemieckiej.


Tymczasem Wieś ilustrowana podaje historię naszych stawów trochę inaczej.

   W roku 1811 zaczęto w Królestwie zwracać uwagę na dochody z ryb.Pierwsze sztuczne stawy  do rozmnażania ryb przeznaczonych na hodowlę rozpoczął w Siemienu za Kockiem Jan JEZIERSKI,zamiłowany rybak.Póżniej JEZIERSKI założył kilka stawów w Falentach pod Warszawą ,a następnie był powołany do Ryk,do póżniejszego majątku hrabiego Jana Nepomucena Pawła Franciszka JEZIERSKIEGO (1786-1858).
    Rok po nim,w roku 1817, kierownictwo nad stawami objął technik rybak z praktyką niemiecką, Tomasz SOBOLEWSKI, za którego gospodarstwo rybackie w Rykach obejmowało już  470 mórg,czyli około 117 hektarów.Był on także założycielem wielu gospodarstw rybnych w okolicznych majątkach  Królestwa i na Litwie.I to właśnie on sprowadził do Ryk w 1817 roku z Moraw i Śląska pierwsze karpie na rozmnożenie i stąd zasilały się inne gospodartswa rybne.Dzięki niemu Ryki :

„mogły się pochwalić postępem,albowiem miały sztuczną wylęgarnię w specjalnym budynku zwanym Piscykulturą,gdzie zapładniana sztucznie ikra wylęgała się w szklanych skrzynkach i pod szklanym dachem,a maleńkie rybki z wylęgarni płynęły z wodą do specjalnych sadzaweczek,skąd je przepuszczano na stawki większe przesadzkowe
”.

    Tomasz SOBOLEWSKI przez następnych  57 lat był nagradzany na wystawach rybnych srebrnymi, złotymi medalami i dyplomami  za wzorowe zakładanie i umiejętne prowadzenie  gospodarstw rybnych.Ryckie gospodarstwo rybne:

było zwiedzane przez licznych panów w celu poznawania się z hodowlą ryb,która była
prowadzona wzorowo
”.2

      Po śmierci Tomasza SOBOLEWSKIEGO (1874) kierownictwo nad stawami objął jego  praktykant p.Wacław KAMIEŃSKIa w kilka lat później pochodzący z Opola p.Adam SMOLEŃSKI (zm.1906 w Rykach).Jak ważną role odegrało ryckie gospodarstwo w powstawaniu w okolicy nowych gospodarstw, świadczy wspomnienie p.Teodora LIBISZEWSKIEGO z Sosonowicy:

„A więc budujemy stawy!Kierownikiem jednego z najstarszych i najlepiej prowadzonych w Kongresówce gospodarstw stawowych w Rykach był wówczas Smolański,doświadczony ,długoletni praktyk.Zatrudniał on każdego roku po kilku praktykantów.Nie zwlekając więc udałem się do Ryk i po zwiedzeniu  szczegółowym gospodarstwa,w którym dominował piękny 150-hektarowy „Okręt”,za poradą Smolańskiego  zaangażowałem dwóch przez niego  najbardziej poleconych praktykantów,Kucewicza i Jelenowskiego,pochodzących z wileńszczyzny”.


Grób Adama SMOLEŃSKIEGO na cmentarzu przy ul.Królewskiej w Rykach

W zapisie metrykalnym sporządzonym w Gołębiu 21 stycznia 1890 roku  o narodzeniu Zofii KOSSAK pojawia się nazwisko świadka Henryka UNRUGA „lat pięćdziesiąt trzy mającego zamieszkałego w Rykach„ co wskazuje,że rzeczywiście był on wtedy zarządcą ryckiego majątku i może dlatego przypisuje się mu założenie ryckich stawów,chociaż powstały one ,jak widzimy, dużo wcześniej.Może Henryk UNRUG  pochodził  ze słynnej rodziny admirałów niemieckich i przez sentyment dał „morskie” nazwy ryckim stawom, ale wygląda na to,że bardziej niż rybami zajmował się hodowlą koni, tryków i rasowych owiec,o czym świadczą jego liczne sukcesy w tej dziedzinie na wielu krajowych wystawach przemysłowo-rolniczych.

 




             
 





                                  Wycinki pochodzą z Tygodnika Warszawskiego z lat 1885-87

Tygodnik Ilustrowany  donosił w swoim numerze z dnia 24 września 1910
o wystawie w warszawskich Łazienkach:





Ignacy GRABOWSKI odwiedził Ryki w drodze z Warszawy do Osmolic i Sobieszyna.Z Iwangorodu przyjechał z całą drużyną na stację kolejową:

'Stajemy w Rykach,gdzie rozbrat z parą;przy budce przystankowej w szereg się wyciągnął sznur wozów,zaprzężonych w krępe osmolickie fornalki,które oczekują na nas.Siadamy a radca Dzieżbicki,wódz naszej drużyny,komenderuje do Ryk,”na ryby”.Tuż Ryki,dobra hr.Jezierskich,z urządzonem na szeroka stopę rybołówstwem na przestrzeni morgów sześciuset.
    Widzimy cały szereg stawów rozmaitej wielkości,oddzielonych od siebie groblami,w jednych pełno wody,inne ugorują,tj. Spuszczono z nich wodę,aby dno,ogrzane słońcem mogło zazielenić się od słodkich ,szlachetnych traw,i zawrzeć bogatem  życiem organicznem,mirjadami owadów,pokarmu dla ryb.Jedne stawy –tak zwane „wycierowe”:tu się trą karpie,powstanie drobniutki zarybek,który,przesadzony do stawów odrostnych,szybko rośnie,ztąd wyrosłe rybki już idą do stawów magazynowych,gdzie dorastają i pozostają do samego wyłowienia.Prócz naturalnego roślinnego i zwierzęcego pokarmu,jaki ryby znajdują w stawie,dokarmiają je tu łubinem.Dochód brutto wynosi z morgi około 40rs.
    Tymczasem chmurzy się niebo,mgła zaległa horyzont,deszcz! Brodzimy w wilgoci:aleć dla wieśniaków to nie pierwszyzna.
    Tu tak zwany „Okręt”,największy staw magazynowy,rozpościerajacy się, niby jezioro na przestrzeni stu kilkudziesięciu morgów.Z sitowiów i trzciny słychać krzyk ptactwa.-fr... wylatuje krzyżówka jedna,druga...tam zawodzi czajka,tu nur,tak nur wystawił długą szyję i żegluje pod wodą.Hu!schował się.Raj dla myśliwych!
-Czy wolno tu polować?-zapytuję oprowadzającego nas rybaka.
-Nie,proszę pana.
-Przecież ptactwo to okropnie ryby trapi.
-A juści trapi.
-Na a więc...
-Przecież i ptactwo żyć potrzebuję-odpowiada mi lakonicznie". 3

       W literaturze poświęconej historii Ryk pojawia się nazwisko hr.Józefa RONIKERA,który rzekomo był właścicielem ryckiego majątku.Otóż znany dyplomata, i architekt związany przede wszystkim z Ząbkami pod Warszawą,gdzie planował stworzyć Miasto-Ogród, kupował  ziemię wzdłuż szosy warszawskiej ziemię,którą następnie dzieląc na place sprzedawał,ale nigdy nie był właścicielem ryckiego majątku.Mój dziadek, Ludwik SKWAREK kupił w roku 1912 plac od hr.RONIKERA przy ul.Warszawskiej.

Sam majątek hr.JEZIERSKIEGO w roku 1906 zakupili od jego spadkobierców pp Marta i Zdzisław MARCHWICCY.Po tragicznej śmierci Marty MARCHWICKIEJ w 1915 roku,i po kilku latach nieudolnego gospodarowania Zdzisława,rada familijna  rodziny Marchwickich majątek wydzierżawiła Józefowi KONARZEWSKIEMU (1894-1955),który przed tym dzierżawił stawy w Trojanowie i Jagodnym.

KONARZEWSKI, można przesadnie powiedzieć ,„zastał majątek drewniany a zostawił murowany’.Również i stawy hodowlane były pod pieczołowitą opieką dzierżawcy.Uzyskiwał doskonałe wyniki w hodowli ryb.Szeroko współpracował z ryckimi kupcami żydowskimi,którym wydzierżawiał stawy. Jego główny partner handlowy zamożny Żyd Srul ROSFOR,który mieszkał na ul.Łukowskiej był nawet właścicielem samochodu ciężarowego,którym odwożono ryby na sprzedaż do Warszawy.Jako kierowca był u ROSFORA zatrudniony p.Grzegorz GREGORCZYK,póżniejszy właściciel znanej restauracji na dzisiejszej ulicy Poniatowskiego.Ryby wożono do Warszawy także i wozami konnymi.Długie szeregi zaprzęgniętych w koniki wozów jechało nogą za nogą do stolicy.Była to cała wyprawa.Jak wspomina dziadek Pawła Madeja,który kiedyś brał udział w takim transporcie,jechali trzy dni do Warszawy i trzy dni spowrotem Wyruszywszy  wcześnie do dnia z Ryk,popasali wieczorem pod Garwolinem a później w Wiązownej.A jak słonko mocno przygrzewało to i wodę w beczkach trzeba było zmieniać.3

 Hodowla karpi w okresie zarządzania przez p.KONARZEWSKIEGO,cieszyła się nadal powszechną renomą.Do gospodarstwa ryckiego przyjeżdżało wielu praktykantów, aby tutaj doskonalić swoje rzemiosło.Jednym z nich był i Jan WYPIÓRKIEWICZ,brat ichtiologa Kazimierza WYPIÓRKIEWICZA,odbywającego  praktykę w Sosonowicy ,a  potem od roku 1950 przez wiele lat pełniącego funkcje starszego ichtiologa w  już Państwowym Gospodarstwie Rybackim.

P.Kazimierz Wypiórkiewicz i p.Figacz na boguszewskich zimochowach.Rok 1975

Stawy rybne były oczkiem w głowie p.KONARZEWSKIEGO i były pilnie strzeżone.Nie wolno było chodzić po groblach między stawami ,aby nie płoszyć ryb. Pilnowali stawów w dzień i w nocy  rybacy z psami,bo miejscowym też smakowały ryby i często zdarzały się wypadki kradzieży ryb.

Staw Boguszewski.Widok na Brzezinkę (Kozią Górkę).Lata 60-te.

Do tragicznego incydentu doszło 24 października 1935 roku, kiedy to banda miejscowych opryszków zastrzeliła na grobli pilnującego stawów rybaka p.Pawła ANTOLAKA. Członkowie tej bandy nigdy nie byli za swój czyn ukarani i na dodatek stali się później  jeszcze  gloryfikowanymi „utrwalaczami władzy ludowej”!


 Staw Olszynki.Lata 60-te

Na wieść o zbliżającej się „wyzwoleńczej” Armii Czerwonej cała rodzina Konarzewskich wyjechała do Gdańska. W roku 1944,nowe władze skonfiskowały majątek i utworzyły dwa gospodarstwa :Zespół Rybacki na Boguszach i Państwowe Gospodarstwo Rolne w Rykach. W roku 1957 nastapiło połączenie obu gospodarstw.Z czasem przemianowano całe przedsiębiorstwo  na  Państwowe Gospodarstwo Rybackie.
Hodowla ryckiego karpia została utrzymana.Obecnie stawy są dzierżawione.Obok szosy lubelskiej,na tym samym miejscu co w roku 1911,znów pojawiła się reklama karpia.
„Wspaniale wymalowany karp,jako godło hodowli ryb” Niestety już zniknęła.

 
Kilka słów o Buksie

Buksa,prawdopodobnie najstarszy staw w Rykach,
zasilana jest przez rzeczkę Zalesiankę –tak zresztą jak i cały system ryckich stawów .Powstała na miejscu dawnego terenu leśnego. Widać to było  jeszcze kilka lat temu,kiedy po wypuszczeniu wody ukazywały się karpy starych drzew.
  Podczas kiedy inne stawy hodowlane były pilnie strzeżone, to staw Buksa pozostawał zawsze swego rodzaju miejscem rekreacji dla mieszkańców Ryk. 


Kapielisko obok cmentarza żydowskiego,nazywane„zatoką”.Lata 50-te.

W kilku miejscach były tzw. „kąpieliska”, gdzie można było bezpiecznie wejść do wody.Jedno przy dzisiejszej Janiszewskiej.I nie przeszkadzał temu fakt,że przejeżdżający drogą furmani poili swoje konie i bydło w bardzo czystej wodzie stawu,obok kąpiących się dzieci.Co więcej.W stawie pławiło się także od czasu do czasu w soboty konie i krowy.

Na przestrzeni lat doszło na tym ryckim stawie i do wielu nieszczęść.Prawie w każdym roku ktoś się utopił.Mój dziadek,Ludwik Skwarek,mieszkający blisko Buksy,był przed wojną specjalistą w szukaniu i wydostawaniu przy pomocy grabi topielców,którzy często byli żydowskimi mieszkańcami miasta.Po wojnie miastem wstrząsnęły dwie tragedie ,kiedy to utopiło się w wodach Buksy w roku 1955 i 1965 dwóch uczniów liceum.

Sam staw też czasem miewał swoje kaprysy.W 1966 roku po obfitych deszczach Buksa wystąpiła z brzegów,przerwała groblę (dzisiaj ul.Janiszewska),wylewając się na okoliczne łąki.                                                                                                                                
 
Na zdjęciu widoczne są jeszcze karpy dawnego lasu.                                                                                                                 



W roku 1978 roku rozpoczęto regulację Buksy ,ale prace powstrzymała mroźna śnieżna zima
i kontynuowano je w następnym roku
.


Zima 1978-79


Lato 1979

"Brzezinka stanowiła południową granicę miasta.Prowadziła od niej droga do stawu Buksa,który rozciągał się aż do miasta.Buksa była dość głęboka z przezroczystą wodą.Jej piaszczyste brzegi służyły jako plaża.W lecie się tutaj kąpano a w zimie,kiedy staw zamarzł, jeździło się po nim na łyżwach”

                        

-tak wspominał po latach nasz staw jeden z dawnych mieszkańców Ryk.

                                                                                                                

1 Tadeusz KARST według Miesięcznik Rycki
2 Wieś Ilustrowana nr 8.1911
3Ignacy Grabowski Z wycieczki do Sobieszyna  Kurjer Warszawski  nr.173 Dnia 13(25 czerwca) 1897 str.4
4 Praca uczniów LO Ryki Marcina Skalskiego i Pawła Madeja zgłoszona w roku 2000 na konkurs Ośrodka "Karta" na temat :Rodzina w wirach historii.


Serdecznie dziękuję N.Olejnickiej,J.Wypiórkiewiczowi,M.Rapacewiczowi,Z.Jawoszkowi ,J.Skalskiemu za udostępnienie zdjęć i materiałów.
A.C                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                                             
Comments